Life by You
LITERATURA

Henryk Sienkiewicz: Widziałem wszystko, com chciał i potrzebował widzieć

Rok 2016 był ustanowiony przez Sejm i Senat Rzeczypospolitej Rokiem Henryka Sienkiewicza.

   recenzja Anny Nogaj  2017

Z racji tego, że rok 2016 był ustanowiony przez Sejm i Senat Rzeczypospolitej Rokiem Henryka Sienkiewicza (setna rocznica śmierci noblisty i sto siedemdziesiąta rocznica Jego urodzin), organizowano w całym kraju różne spotkania literackie, wystawy związane z pisarzem, i inne przedsięwzięcia upamiętniające jego osobę, orazpopularyzujące jego twórczość. Dla niektórych już całkowicie zapomnianą, dla innych w ogóle nie znaną. W żadnym razie tak być nie powinno. Sienkiewicz nie tylko był wielkim pisarzem, ale i bardzo dobrym człowiekiem. Zawsze działał dla dobra ogółu, pierwszy dostrzegał biedę materialną i duchową drugiego człowieka. Postać niejednoznaczna, nietuzinkowa, i naprawdę warta zapamiętania.

Sienkiewicz zawsze działał dla dobra ogółu, pierwszy dostrzegał biedę materialną i duchową drugiego człowieka.

Szkoda, że tak mało publikacji ukazało się w roku Henryka Sienkiewicza, związanych z sylwetką twórczą pisarza. Oczywiście na rynku wydawniczym pojawiły się wznowienia, np. powieści przygodowo-historycznej „W pustyni i w puszczy” (wydawnictwa Greg), „Rodziny Połanieckich” (wydawnictwa Kangur), czy jubileuszowego wydania Trylogii (wydawnictwa Kangur). Mniej natomiast jest publikacji naukowych, krytyczno-literackich, takich jak: „Sentencje o życiu, Ojczyźnie i miłości” (wydawnictwa Astrum), „Ocalić Europę” Andrzeja Bielata (wydawnictwa Kangur), „Henryk Sienkiewicz. Studia z mikrobiografiki prasowej” Krzysztofa Stępnika (wydawnictwa UMCS). Ale są i trzeba się tym cieszyć.

Wśród nich bardzo ważne miejsce zajmuje książka: „Widziałem wszystko, com chciał i potrzebował widzieć: w stulecie śmierci Pisarza wybór listów oraz pokłosie epistolarne”, która została wydana dzięki Marii Bokszczanin i wydawnictwu PIW.

W pierwszej części otrzymujemy wybrane listy pisarza, których było mnóstwo, bo ok. 15 tys., z czego zachowało się zaledwie 3 tys. Lektura takiego gatunku literackiego przynosi przede wszystkim głębsze poznanie autora tekstów, wniknięcie w jego codzienne życie, poglądy i problemy, a z drugiej strony jest doskonałą analizą ówczesnego życia kulturalno-artystycznego, społecznego, politycznego itd. To niezastąpiona skarbnica wiedzy na takie tematy, czasem przyziemne, ale bardzo dobrze ilustrujące daną epokę.

Sienkiewiczpisał dużo i do tego był wybitnym epistolografem. Dzięki niemu zachowała się bardzo dobra literatura, o wysokich walorach artystyczno-ideowych, która czyta się z dużą przyjemnością i zaciekawieniem.

W publikacji prześledzimy listy skierowane m.in. do Mścisława Godlewskiego, przyjaciela Sienkiewicza (warszawskiego prawnika), Kazimierza Morawskiego (historyka literatury rzymskiej), Karola Potkańskiego (historyka mediewistę, taternika, wychowawcę syna Sienkiewicza, Henia), czy Marii Radziejowskiej (dziennikarka, do której pisarz żywił cieplejsze uczucia).

Znajdą się tu także teksty skierowane do członków rodziny, np. do szwagierki Sienkiewicza Jadwigi Janczewskiej, która była jego niezastąpioną powiernicą (w sumie napisał do niej pięćset sześćdziesiąt trzy listy). Pisał do niej z różnych zakątków świata, zdradzając swoje plany literackie, i dzieląc się z nią problemami oraz radościami dnia codziennego. Na podstawie tych tekstów został sporządzony „Kalendarz życia i twórczości Sienkiewicza” przez profesora Juliana Krzyżanowskiego. Jest to publikacja niezwykle cenna i potrzebna, nie tylko dla pasjonatów twórczości pisarza.

Kolejny zbiór listów to już korespondencja skierowana do córki noblisty – Jadwigi Sienkewiczówny-Korniłłowiczowej, kobiety inteligentnej, dobrze wykształconej, absolwentki malarstwa (pobierała lekcje u Miłosza Kotarbińskiego oraz w prywatnej szkole artystycznej Filipa Colarossiego). Tłumaczyła też arcydzieła literatury światowej, choćby powieść Romain Rollanda „Jan Krzysztof”. Słowa skierowane do swojej ukochanej dziewczynki tytułował zwrotem: „Drogi Kocie”, „Droga Dzinko”, „Mój miły Ducku”. Jadwinię i syna Henia Sienkiewicz zabierał na liczne podróże zagraniczne, a kiedy nauczyły się czytać i pisać, zdawał im relacje, nie tylko z podróży, o czym świadczy masa listów skierowanych do dzieci z różnych zakątków świata. Ukochana Dzinia niestety odziedziczyła po matce kiepski stan zdrowia, i musiała jeździć do uzdrowisk europejskich i polskich, aby zażywać kuracji. Zaniepokojony ojciec wciąż drżał o jej zdrowie, co również miało swój oddźwięk w listach. Pytał ją o samopoczucie: „Zdrowia niech mi Kot pilnuje jak najstaranniej, a jak się pomiarkuje co do talentu, niech napisze obszernie, co o nim myśli” (27II 1908), czy: „Po powrocie do Warszawy przeczytałem Twój list, który przyszedł pod adresem Maryni, i nie potrzebuję Ci chyba mówić, jak się cieszę z tego, że moje tak bardzo drogie stworzenie zyskało na zdrowiu i wadze” (27 II 1908).

Bardzo ciekawe są listy do dziewczynki Wandzi Ulanowskiej, przybranej córki Bolesława Ulanowskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego i sekretarza Akademii Umiejętności w Krakowie. Pisarz dziewięćdziesiąt pięć razy kreślił do niej miłe słowa, w których… dzielił się przemyśleniami na temat pisania książki dla młodego czytelnika „W Pustyni i w puszczy”. W listach nazywał ją „Kotkiem” i zwracał się tak jak do dorosłej osoby, licząc się ze zdaniem dziewczynki. Przesyłał jej czekoladki podpisane imieniem i nazwiskiem bohatera książki Stasia Tarkowskiego, i uczynił ją pierwowzorem postaci Nel. W jednym z listów pisał: „Zabrałem się już do Stasia i tej Nel, która pożyczyła oczu od jednego Kotka” (8 X 1910). Fascynująca historia znajomości, która przyniosła mu również trochę przykrości ze strony nieprzychylnych ludzi.

Wiele listów Sienkiewicz adresował także do swoich teściów Kazimierza i Wandy Szetkiewiczów, czyli rodziców jego pierwszej żony. Pisarz utrzymywał z nimi bardzo dobry kontakt, a po śmierci żony to oni pomagali mu w opiece nad dziećmi. Korespondencja do nich tytułowana jest również bardzo ciepło: „Kochana Mateczko”, „Kochani Rodzice”. A o czym do nich pisze? O wielu sprawach dnia codziennego, bardziej i mniejprzyziemnych, np. o zgubionej obrączce, o zakupie nowego mieszkania, o swoim stanie zdrowia, czy o swoich wrażeniach z podróży. Oto fragment jednego z listów: „Otaczała nas wspaniała roślinność, a nad nami zwisały się owoce drzewa chlebowego tak wielkie jak dwa i trzy razy głowa ludzka. Owoc to niezły, tylko łupinę czuć nieco zgniłym mięsem. Najlepsze są mango, banany, najzdrowsze papaja, bo ma mnóstwo pektyny i pomaga do trawienia. Przede wszystkim jednak smakują ananasy. Tanie są bardzo. Ogromna sztuka kosztuje parę centów. Na Murzynów, gdy się chciało ich pozbyć, dość było wycelować aparat fotograficzny. Wszyscy uciekali w te pędy” (Zanzibar 24 II 1891).

Druga część książki to Pokłosie epistolarne. Pełna edycja listów Sienkiewicza została wydana siedem lat temu, natomiast po tym czasie zaczęły wypływać na światło dzienne kolejne teksty, nigdzie wcześniej nie publikowane, znalezione w bibliotekach Genewy przez Panią profesor Halinę Florkowską-Franciciową, a także listy przygotowywane do druku w materiałach Sienkiewiczowskiego Korbuta. W książce zostały przytoczone listy do krewnych i przyjaciół, m.in.: do aktorki francuskiej Sary Bernhardt, Maii Curie-Skłodowskiej, Tadeusza Korzona (znany historyk), czy księdza Wacława Kruszki (autor „Historii polskiej w Ameryce”).

Większość z zamieszczonych listów dotyczy kwestii społecznych, ponieważ jak to już było wspomniane na początku, Sienkiewicz prowadził ożywioną działalność filantropijną. Pomagał biednym dzieciom, organizował dla nich naukę, chronił swoją Ojczyznę pisząc masę odezw do wielkich osobistości, angażował się w odczyty na rzecz powodzian, itd.

Pierwszy z listów adresowany jest do Gustave’a Adora, przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, który bronił jeńców wojennych przebywających w obozach na terenie Wielkopolski i Śląska. Pisarz zwraca się do niego w celu uwrażliwienia na niedolę tych ludzi, zwracając uwagę na ich niedożywienie, pracę ponad siły, i brak możliwości pisania do rodzin i brak opieki medycznej oraz straszne traktowanie.: „Wśród jeńców znajduje się przeważająca liczba Polaków. Znaleźć wśród nich można ludzi należących do warstwy mieszczańskiej, którzy często uciekają się do samobójstwa, nie mogąc znieść tak surowego traktowania” (Vvevey 3 II 1915).

Kolejną osobą, do której zwraca się pisarz w sprawie społecznej, jest Kazimierz Antoni Jeżewski, Organizator Towarzystwa Gniazd Sierocych i wiosek Kościuszkowskich. Sienkiewicz chwali jego projekt opieki nad dziećmi w Galicji, wskazując na wielką doniosłość społeczną tej działalności.

Wśród jeńców znajduje się przeważająca liczba Polaków. Znaleźć wśród nich można ludzi należących do warstwy mieszczańskiej, którzy często uciekają się do samobójstwa, nie mogąc znieść tak surowego traktowania.

Listów podobnych do tych jest w książce jeszcze klika. A każdym z nich Sienkiewicz jawi się jako osoba bardzo wrażliwa na krzywdę drugiego człowieka. W innym już tonie (bardziej osobistym i czułym) noblista zwraca się w liście do Zofii Pstrokońskiej, córki najlepszego przyjaciela Brunona Abakanowicza, po którego śmierci został jej prawnym opiekunem. Pisze też do swojej siostrzenicy Łucji i jej przyszłego męża Jana Łepkowskiego. W listach tych czule zwraca się do bliskich, śląc najlepsze życzenia z okazji ich ślubu, powiadamia Łucję o przesłanych dla niej pieniądzach na wyprawę weselną, informuje o niemożliwości przybycia na tę uroczystość. Ton wypowiedzi bardzo ciepły, życzliwy: „Ściskam Was Oboje z całego serca i nie mogąc wznieść osobiście rodzinnego toastu {Kochajmy się} – kończę ten list życzeniem: Kochajcie się i bądźcie szczęśliwi” (Karlsbad 17 IX 1900).

Podsumowując, jest to książka niesamowita. Każdy z listów poprzedzony jest fotografią osoby, do której jest adresowany i krótką notą na jej temat. Co ważne, kilkanaście stron zostało poświęconych na bogate przypisy, spis ilustracji i indeks nazwisk, o czym często się zapomina w nowych publikacjach. Zachwyca też jakość wydania – gruba obwoluta ze zdjęciem Henryka, w sepii. Czyli walory edytorsko-wydawnicze plus doskonała treść, równa się bardzo udana książka.

NAJNOWSZE

Molestowanie polszczyzny, czyli język blogów modowych.

Life by you, czyli człowiek jest kreatorem własnego życia.

Moc kreacji, siła odwagi. Życie jest piękne, kiedy ma się na nie plan.

Bitwa modowa: Ukrainki kontra Polki

Psychologia kolorów. Na co dzień traktujemy kolor jak coś, co po prostu jest i nie zwracamy na nie większej uwagi.

Problemy z używaniem Translatora Google. Resultat jest żenujący.

Armstrong, Eastwood, Taylor & Swift -- Czyli zabawne angielskie nazwiska.

Toksyny w Kosmetykach. Czy Kosmetyki Są Toksyczne?

Terapia kolorami. Niebieski jest cudowny.